piątek, 21 kwietnia 2017

Ze spokojem wysłuchałam

W wielkanocny poniedziałek wybrałam się na spacer. Już nie będę pisała "kogo" zabieram na spacery, bo kto mnie czyta ten wie. 😏😀 .  Zimno, wiejący wiatr i pewnie charakter dnia sprawiał, że wokół pusto, tylko od czasu do czasu dało się zauważyć jakiegoś człowieka. Ta starsza pani jakby czekała na mnie. Minęłam przystanek miejski i już jedną nogą byłam na ulicy, kiedy usłyszałam jej głos. Nie rozumiałam co do mnie mówi, więc podeszłam bliżej. Okazało się, że czeka na autobus i jeszcze tego czekania ma ponad 40 minut. Jak mi mówiła nikogo tu nie zna i do końca nie wie, gdzie ten autobus ją zawiezie.  Była lekko zestresowana. Zaczęła mi opowiadać różne rzeczy........ i w pewnym momencie mówi: "jak dobrze, że panią spotkałam, szybciej mi czas zleci. I cóż miałam zrobić, poczekałam razem z nią. Co się nasłuchałam to moje. Wiem, skąd jeździ na pielgrzymki, gdzie są plotuśnice, co spotkało  ją na jednej z pielgrzymek, który proboszcz jest w porządku i tak tam w tym temacie różne inne, niezbyt mnie interesujące sprawy. Jednak ze spokojem, nie przerywając, wysłuchałam.  Przy naszym rozstaniu bardzo mi za to dziękowała, a ja cieszyłam się, że w ten wielkanocny poniedziałek sprawiłam komuś, no może radość to tu za duże słowo, a może nie?

4 komentarze:

  1. Tereniu, takie spotkania maja coś z magii, bo popatrz - po raz pierwszy widziany człowiek otwiera się przed Tobą i wynikają z tego co najmniej dwie fajne sytuacje - Ty jesteś bogatsza o ciekawe opowieści, Ona poczuła się bezpieczniej w tej obcej przestrzeni... chyba masz w sobie jakiś magnes:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu jak się lubi i podchodzi do nich z serdecznością to tak się dzieje. Tak myślę. :) .

      Usuń
  2. Tak rzadko można spotkać w dzisiejszych czasach ludzi , którzy nas wysłuchają..
    Wszyscy chcą mówić...
    Miłego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najbardziej chyba jak są samotni, ona właśnie taka jest.

      Usuń